24 grudnia 2013

Normalna to rzecz i filozoficzne bzdety o tym, co będzie albo czego nie będzie.

Słucham sobie GrubSona i snuję się bez celu po różnych stronach. Wracam do życia, które jakiś czas temu ktoś mi przewrócił do góry nogami, w bardzo pozytywny sposób. Wracam powolutku, małymi kroczkami, przyzwyczajam się do tego, że można tak cholernie tęsknić i marzę o tym, żeby tych kilka dni jak najszybciej minęło... Cieszę się świętami, beztroską, wolnością i odpoczynkiem, ale myślami gdzieś tam błądzę daleko, łapię się na tym, że jestem tutaj, ale jakby mnie nie było. Czyżby to ten stan, o którym marzyłam, śniłam, a w rzeczywistości jest lepszy niż w tych moich sennych mrzonkach? 

Niech to trwa i nigdy się nie kończy, nigdy. 

Dzisiaj wstałam o świcie. Siedzę na dyżurze w pracy i tylko liczę minuty do końca zmiany. Przede mną cudny widok za oknem. Łąka otoczona nagimi drzewami, delikatnie poruszające się źdźbła na wietrze... Święta bez śniegu, ale jest dobrze. Szukam inspiracji i motywacji do działania. Nie chcę myśleć o tym, co będzie, o przyszłości, na to jeszcze nadejdzie pora. Wtedy wezmę w ręce życie i jakoś to ogarnę. Tylko... czuję, że zmieniają mi się priorytety. Nie chodzi mi o zatracenie siebie i rezygnację z marzeń, ale gorąco zastanawiam się nad tymi studiami. Minęły 2 lata i pomimo tego, że bardzo, bardzo chciałabym studiować chiński, boję się, że znowu się nie dostanę albo nie dam rady. Każdy uczeń wie, jak ciężko jest ''rozruszać się'' po wakacjach, które trwają 2 miesiące. A nie ukrywam, że mój mózg potrzebowałby teraz bardzo konkretnego rozruchu (o ile się dostanę). Myślę, rozważam i próbuję wykombinować plan B, który byłby wyjściem awaryjnym. Bo na cokolwiek nie pójdę, nie ma szans. 

Dobraaaaa, koniec z takimi smutami w pierwszy dzień świąt! 

Ogarnę to jakoś powolutku. Na razie czas na herbatę i rozejrzenie się, co tam u Was słychać, bo dawno nie byłam, a tęsknię przeokropnie. Czas na relaks przy lekturze i nadrabianie w komentowaniu. Wesołych Świąt i wystrzałowego Sylwestra!!!

"Normalna to rzecz, kiedy dniami i nocami nie umiesz nic jeść,
Normalna to rzecz, kiedy tygodniami próbujesz na ziemię zejść,
Normalna to rzecz, kiedy w dzień i w nocy nie chcesz już spać"
(GrubSon "Kochana")

10 grudnia 2013

Pure happiness.

Cały czas z głową w chmurach. Uczy mnie patrzeć na świat z innej perspektywy. Dostrzega rzeczy, których ja nie widzę. Tak niewiele o nim wiem, a tak swobodnie się przy nim czuję. Nie nudzą mi się wcale te uśmiechy, wspólnie spędzone chwile. Mogłabym słuchać godzinami jak opowiada, uwielbiam ten głos. 

I lubię, kiedy jest obok. Trzyma mnie za dłoń, rozśmiesza i mówi miłe rzeczy. 

Przewrócił mój świat do góry nogami i chociaż jest totalnym przeciwieństwem mnie, nie przeszkadza mi to ani trochę, nie potrafię się na niego gniewać.

"Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil..." 
(Dżem - Do kołyski)