Miałam nadzieję, że pójdzie mi lepiej, jednak nie ma co teraz gdybać, nic u Tego na górze już nie wyproszę. Rekrutacja w toku, czyli za kilkanaście dni dowiem się, czy mnie gdziekolwiek przyjmą. Teraz muszę jeszcze podjąć decyzję w sprawie planu B. U mnie w rodzinie lekkoduchy nie mają lekko, nie wyniosłam z domu czegoś takiego, że jak nie wyjdzie teraz to znajdę sobie jakieś "zapchajdziurę" zajęcie i tyle. Coś w życiu trzeba robić. Oby to coś okazało się spełnieniem moich marzeń, błagam! Wiem, że większość osób mi dopinguje, denerwuje się jak panikuję i mówi, żebym nie panikowała, bo będzie dobrze. Jednak rok temu moje myślenie było inne, ten rok przerwy po maturze miał coś wnieść do mojego życia, ostatnimi czasy jest naprawdę dobrze, nie zamykam się tak na ludzi, przynajmniej raz w tygodniu gdzieś wychodzę, już tak nie pędzę i popuściłam trochę pasa z obowiązkami. W pracy też staram się nie wychylać za bardzo, robię wszystko to, co do mnie należy i tyle, dodatkowych pieniędzy nie zobaczę za to, że się bardziej staram, może to słabe myślenie, ale po co w takim razie zaharowywać się po łokcie, skoro inni mają to gdzieś? Uśmiecham się. Przeczytałam w "Pani" cudowny wstępniak redaktor naczelnej, podbudował mnie bardzo, chyba tego mi ostatnio było trzeba, słów, obok których nie przejdę obojętnie, które nie wyfruną z mojej głowy tak szybko. Chcecie wiedzieć o czym to? Ach, co będę streszczać, zobaczcie same:
"[...] Dlatego w ten upalny albo deszczowy dzień UŚMIECHNIJ SIĘ DO SIEBIE, potem do kogoś, kogo być może za chwilę pokochasz albo zrozumiesz, i wreszcie do świata, który przecież nosisz w sobie. NIE PRZEOCZ NIEODKRYTYCH ZAKAMARKÓW WŁASNEJ DUSZY i nie zmarnuj zachwytów miłych twojemu sercu. Na tym także polega to składające się z trzech prostych słów filozofia twojego życia: SIŁA JEST KOBIETĄ. I jeszcze wiara w to, że na radosne i szczęśliwe chwile też sobie zasłużyłaś."
28 czerwca 2013
12 czerwca 2013
Majowy sukces i o porażkach ani słowa.
Właśnie przeczytałam sobie komentarz M. pod moim ostatnim postem i przypomniało mi się, że teraz wszędzie o pornografii słyszę. W gazecie o tym, że kobiety zaczynają uznawać to za przejaw sztuki, koleżanka skacząc po kanałach odkryła program o kulisach kręcenia porno. Czyżby pornografia stała się teraz modna?
Wiecie coś na ten temat, może jestem do tyłu z trendami 2013?;)
Wiecie coś na ten temat, może jestem do tyłu z trendami 2013?;)
Już nawet nie pamiętam, kiedy tutaj ostatnio zajrzałam. O Waszych wpisach nie wspominając... Wstyd i hańba. Zagubiłam się gdzieś pomiędzy. Gdybym na wykresie miała zaznaczyć poziom swoich pozytywnych i negatywnych uczuć, moja linia byłaby zbliżona do tej, którą mogłaby namalować kobieta w ciąży. Huśtawka nastrojów niezła, naprawdę. O przykrych rzeczach pisać nie chcę, zaśmiecać myśli głupotami tym bardziej. Czekam niecierpliwie na wyniki matury, rejestruję się na uczelnie i staram się optymistycznie nastawić do tego wszystkiego. A jeśli się nie uda? Plan B, nad którym powinnam posiedzieć i porozmyślać, jeszcze w głowie nie rozkwitł, liczę na jakieś wskazówki. Możliwości jest kilka, ale potrzebne mi do tego pieniądze i dość spora dawka odwagi. A tymczasem... dołączyłam do szczęśliwców i mogę już legalnie szusować autkiem po polskich drogach! Jednak maj to mój miesiąc na spełnianie marzeń.
Oprócz tego stałam się zagorzałą fanką piłki nożnej. Taa, też w to nie wierzę. A było to tak, że po jednym meczu nawet mi się spodobało i teraz zamiast siedzieć w domu i zajmować się czymkolwiek, jeżdżę wszędzie tam, gdzie grają. I nie zaprzeczę, jeśli zapytacie, czy czyjeś urocze spojrzenie mnie zauroczyło. ;) Standardowo nie wierzę, że cokolwiek z tego wyjdzie, ale wyobraźnia działa i chociażbym miała pozostać tylko w Krainie Marzeń i Snów, nikt mi tego nie odbierze.
Dopadło mnie jakieś choróbsko, a miałam zamiar zacząć serię z moich "sportowych" postępów. Z racji tego, że rozpoczęłam dwudziesty rok życia, a kondycyjnie czuję się jak stulatka, choć pewnie i ona miałaby więcej werwy i ochoty do biegania niż ja, postanowiłam, że to wstyd i już nawet nie po to, żeby wyglądać jak Seks-Bestia, ale dla własnego zdrowia i zmuszenia organizmu do jakiejkolwiek pracy nad sobą, zarządziłam ruch co drugi dzień (na początek). Nawet dobrze mi szło, dopóki nie przyszła Pani Grypa. Tabletki i stos chusteczek higienicznych to moja deska ratunkowa w ostatnich dniach.
Dziś wolne od pracy, więc korzystam i idę zajrzeć do Was, a potem utonąć w objęciach Morfeusza, o ile przestaną wiercić za ścianą... Lato to czas remontów w moim sąsiedztwie, aż mnie kusi, żeby też odświeżyć swoje cztery kąty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)