5 kwietnia 2012

"Na sumieniu zatrę ślady"

Odsypiam sobie nieprzespane weekendy. Wszyscy tak okropnie napinają z tą maturą. Po co? Napiszemy, jak umiemy. W ramach zmotywowania się do nauki zamówiłam repetytorium. Czekam na kuriera, ale jakoś nie nadchodzi. Tylko wyznaczone terminy sprawdzianów, oddawania bibliografii, itd. zmuszają mnie do pracy. A tak codziennie, to sobie lewituję. Słucham dużo muzyki, jem słodycze, cieszę się świętami. Nuda! Ale taka dobra nuda. Odzyskuję humor i próbuję znaleźć dobry sposób, jak napisać prezentację maturalną. Kupować nie zamierzam. Szkoda kasy, skoro i tak ja to muszę zdać, żadna dobra duszyczka za mnie nie pójdzie na egzamin i tego nie powie. Zobaczymy, co to będzie! :) Jeszcze się nie stresuję, pewnie później się udzieli. Na pewniaka też tam nie chcę iść, że niby w miarę mi poszły próbne, to oficjalne egzaminy będą błahostką, co to, to nie! Non stop muzycznie towarzyszy mi "Koniec świata". Dobrze, odpowiadają mi ich teksty.