1 września 2012

Co z tym kalendarzem?

Wakacje to czas, który z reguły starałam się poświęcać na błogie lenistwo, odpoczynek, regenerację sił i próby walki z wagą. W tym roku mało było prawdziwych, wakacyjnych dni. Beztroskich, ciepłych, pełnych przygód. Koniec tego marudzenia! Wrzesień to moment zmian. Na lepsze, na gorsze to się okaże. Wiem, że o zmianach i projektach, które mam zamiar wprowadzić w życie napomykam co jakiś czas. Jednak muszę je konkretnie sprecyzować. Z takich nijakich planów nigdy nic nie wychodzi, bo czasu nie ma, bo się nie chce. Muszę skończyć to ciągłe biadolenie i użalanie się nad sobą. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz śmiałam się aż do łez. A u mnie z tym naprawdę nie jest trudno! ;) Śmieję się i płaczę z reguły jednocześnie. Brakuje mi tego.
Ten weekend poświęcę na przemyślenia. Te małe i duże. Przedstawię sobie jasne cele do realizacji, poszukam priorytetów i... zaczynam małą, wielką przygodę!

PS Nie wierzę w to, że już naprawdę jest wrzesień. Czuję go w powietrzu, ale mam wrażenie, że kalendarz sobie ze mnie żarty stroi!