27 września 2012

Im mniej czasu, tym... bardziej czuję, że żyję.

Tak, tak, powróciłam z Krainy Totalnego Zamulenia i czytam "Winnie-the-Pooh". Kwintesencja dobrej zabawy, a co! Z racji tego, że nie będę raczej w stanie systematycznie dodawać podsumowań postanowień, co jakiś czas postaram się pisać o moich postępach, wplatając je tu i ówdzie w postach. Praktycznie wrzesień to miesiąc, wokół którego wszystko się kręci. Oczywiście, nie mam zamiaru non stop truć tutaj, jaka to ja jestem wspaniała, bo tak sobie radzę, a nie inaczej, ale odkąd spisałam punkt po punkcie, do czego mam zamiar dążyć, jakoś tak mi to szybciej idzie. Przechodząc do rzeczy! Złożyłam wniosek o ponowne przystąpienie do matury. Terminy zaklepane, przedmioty wybrane i w maju spędzę 3 dni na intensywnym wysilaniu mózgownicy. A tymczasem, muszę wydzielić sobie godzinkę dziennie na naukę przedmiotów, do których chcę podejść, bo jak na razie zbyt to nieregularne. Co wybrałam? Spróbuję podwyższyć wynik z języka polskiego rozszerzonego, zmierzyć się z językiem angielskim na rozszerzeniu oraz geografią na tym samym poziomie. Przygotowania do polskiego chciałabym zacząć od pisania 2 prac w miesiącu. Potem sprawdzę to z kluczem, a od stycznia powtórka materiału. Cztery miesiące muszą mi wystarczyć na przypomnienie sobie epok, lektur, pojęć. Korepetycje z angielskiego mam dwa razy w miesiącu, jak dołożę sobie dziennie godzinę ćwiczeń, powinnam się wyrobić i wyćwiczyć w tych wszystkich maturalnych sprawach. Mam nadzieję, bo na ostatnich zajęciach słabo mi szło... Tłumaczenie zdań z polskiego na inny język jest okropne. No nic, trzeba ćwiczyć i ćwiczyć! Praktyka czyni mistrza. Najgorzej u mnie przedstawia się sprawa z geografią. Miałam ją tylko 2 lata w liceum, na świadectwie czwórka na semestr. Hmm... dostałam mnóstwo materiałów od M., za co jestem bardzo wdzięczna, ale jeszcze do nich nie zaglądałam. Chyba poświęcę czas, który spędzam w autobusach na czytanie podręczników i godzina dziennie w domu na ćwiczenia. Wyrobię się? Macie jakieś propozycje, jak podejść do egzaminu z geografii, nie dostając ataku serca? :)
Zapisałam się na roczne studium, kierunek opiekunka dziecięca. W weekend miałam pierwsze zajęcia, jak na razie 6 godzin psychologii. O tym postaram się coś więcej jeszcze napisać, bo spodobało mi się, naprawdę. Na razie tylko się przysłuchuję, zajęcia mamy łączone z masażystami i psychologami, jest ciekawie, dużo spostrzeżeń, pomysłów, różnych opinii.
Wdrażam się do nowej pracy. Na razie byłam tylko kilka dni, jest dużo spraw do ogarnięcia jeszcze. O tym też kiedy indziej, pięknie słonko świeci na zewnątrz, trzeba skorzystać z pogody. Spaceru chcę!