Myślałam, myślałam i wymyśliłam. Będzie to prawie, jak lista postanowień noworocznych. Na przekór pogodzie, smutkom i lenistwu!
1. Prawo jazdy. Od połowy września powinnam już się zapisać. Sprawozdania z postępów pewnie będę sobie tutaj zamieszczać, dla mnie - osoby, która o prowadzeniu samochodu nie ma zielonego pojęcia, będzie to ciekawe przeżycie. Czuję lekkie podekscytowanie! Muszę koniecznie zdążyć przed wprowadzeniem nowych przepisów w życie.
2. Kościół. Przede wszystkim chcę obudzić się z letargu, powalczyć z lenistwem i skończyć z bzdurnym powiedzeniem: "Jestem wierząca, ale nie praktykująca.". Do pracy jakoś potrafię zwlec się z łóżka wcześnie rano, a jak przychodzi do wstania na poranną Mszę, to nagle jakoś się ważniejsze rzeczy na drodze pojawiają. Wczoraj byłam. Kazanie wygłosił ulubiony ksiądz-misjonarz. Warto było? Warto. Odwiedziłam Pradziadków na cmentarzu. Niedługo minie rok od tego, jak nie ma przy mnie Prababci. Tęsknię.
3. Zmienić nawyki żywieniowe. Nie mam zamiaru się katować dietami, odmawiać sobie wszystkiego i chodzić wiecznie zła, naburmuszona i głodna. Muszę racjonalnie podejść do sprawy i (znów) pokonać lenistwo, próbować nowych przepisów. Lubię patrzeć, jak ktoś przygotowuje posiłki, wtedy sama nabieram ochoty na spróbowanie, czy ja też potrafię. Jeśli uda mi się schudnąć, super. Muszę zacząć jeść jak normalny człowiek. Bez obżerania się po kątach, jedzenia non stop tego samego (płatki czekoladowe trzy razy dziennie). Zmieniam tok myślenia i podpatruję, co dobrego jedzą dziewczyny na Vitalii i blogach. Chciałam wcielić w życie cotygodniowe relacje z tego, jak mi idzie, ale nie chcę nikogo zanudzić.
4. Spacerom mówię stanowczo "TAK". Mam ochotę zapisać się na jakiś aerobic, czy też basen, jednak w chwili obecnej szkoda mi na to kasy. Czworonożna istotka zmusi mnie do spacerowania i męczenia odnóży. Jeszcze muszę opanować trasę i strach przed tym, że Tora mi zwieje i coś jej się stanie. Strasznie się tego boję, codziennie chodzę z Bratem i wtedy nawet udaje, że mnie słucha (Tora, nie Brat :)), ale... Co będzie, jak Adasia z nami nie będzie? Szkołę kończy późno, a Mała prawie kojec roznosi, jak jej się nudzi. Zobaczymy! Na razie się będziemy ze smyczą męczyć, przynajmniej rano.
5. Dbać o siebie. Podejmuję kolejną walkę z trądzikiem i słabymi paznokciami. Może tym razem, gdy połączę wszystkie kroki w całość, uda mi się. Dieta, ruch i odpowiednie produkty do pielęgnacji. Podsumowanie może też tutaj umieszczę. Dużo mnie będzie na blogu, coś tak czuję! :)
6. Książki. Słabo u mnie z tym czytaniem ostatnio. Muszę wygospodarować czas na relaks i szukać lektur, na których naprawdę mi zależy. Uruchamiam moją listę "Chcę przeczytać". Macie coś ciekawego do zaproponowania?
7. Studium. Zapisałam się na rok nauki, kierunek opiekunka dziecięca z j. angielskim (zaocznie). W połowie września otrzymam odpowiedź, czy go otworzą.
8. Matura raz jeszcze. O tym będę jeszcze pisać. Na chwilę obecną układam harmonogram nauki. I nie osiądę na laurach, o nie!
9. Poszukiwania pracy. Z tym będzie ciężko, ale uda mi się. Tylko książeczkę sanepidowską musiałabym wyrobić, żeby mieć więcej możliwości. Siedzenia cały rok w domu sobie nie wyobrażam, pieniądze są potrzebne, mimo wszystko.
Tak jak w tytule, stanę się panią Ogarnę Wszystko! :) Jak człowiek ma dużo zajęć, to jakoś sobie lepiej radzi i docenia odpoczynek.
No to życzę powodzenia w realizacji celów :) W sumie, to mamy podobne. 3,4,5,6 i 9 :)
OdpowiedzUsuńA tak dokładnie to nie wiem, ale wiem, że jacyś ludzie przyjechali i coś tam jeszcze grzebali i badali, ale co dalej się działo, to już nie mam pojęcia.
Ja kurs zaczynałam równy rok temu, nie mogłam się powstrzymać i pisałam wtedy dłuuugie relacje z każdej jazdy... Zobaczysz, jak przyjemnie siedzi się na miejscu kierowcy :D.
OdpowiedzUsuńPodziwiam... mnie dwa lata temu ósemka przysłoniła świat do tego stopnia, że nie śmiałam myśleć o niczym innym. Gratuluję ambicji i tym bardziej zaciskam kciuki :*
OdpowiedzUsuń