A czasem miałam wrażenie, że w XXI wieku dzieci nie zdają sobie za bardzo sprawy z zagrożeń, które na nie czyhają. Pani w zaawansowanej ciąży robi zakupy, przygląda się półce z kremami na rozstępy (już mam ochotę podejść i powiedzieć, żeby w aptece szukała kremu Fissan, bo jedyny skuteczny), wpada do sklepu mały chłopiec z jakimiś ciastkami. "Skąd to masz?" - pyta mama. "Jakiś pan na ulicy mi dał...". "Czyś ty zwariował, co ja ci mówiłam o braniu jedzenia od obcych?!" - widać, że ciśnienie przekracza normę. Błagam Boga, żeby mi tu ta Pani zaraz rodzić nie zaczęła. "No... ja właśnie zapomniałem, mamo. Ale Patryk też wziął!". Tak, najlepiej papugować po Patryku... Na miejscu tej mamy chyba bym z miejsca w tyłek dała...
***
A
tak poza tymi moimi wspomnieniami... Co u Was? Cierpię na niedosyt
świata blogowego. Chętnie bym wpadła poczytać, co tam w trawie piszczy,
pozachwycać duszę przemyśleniami, posuszyć zęby do monitora, ale mnie
życie pochłania... W głowie tysiące pomysłów i palce aż się rwą do
klawiatury, ale komputer musiał pójść w odstawkę. Priorytety, moi mili,
priorytety zawładnęły moim światem! Mówcie tak po prostu, co tam słychać
w wielkim świecie, po drugiej stronie kabla? ;)