29 listopada 2012

Od skrajności w skrajność.

Jak w tytule, tworzę wachlarz wspomnień. Pomału schodzę z wysokich obrotów na rzecz chwili odpoczynku. Tylko czy to dobrze w moim przypadku? Już się włącza tryb leniuszka. Ta moja kanapowa natura przytwierdza czasem do podłoża. Potrafię przez długie godziny nic nie robić. Relaks pełną parą. Skończyłam kurs na prawo jazdy i oblałam pierwszy egzamin na łuku. Uwierzycie, że Majowa siedzi za kierownicą? W lutym będę już legalnie jeździć po szosach, taki mój cel i tak to widzę, drugie podejście zakończy się sukcesem, nie ma innej opcji! ;) O samym kursie i  egzaminie pewnie jeszcze napiszę, ale teraz... Teraz będzie o czymś innym. Czasami zapominam jak to jest się wyspać, dobrze zjeść. Będąc w ciągłym ruchu, przyzwyczaiłam się do niedopuszczania do siebie myśli, że jestem zmęczona. No, bo jak to można być zmęczonym, jak jeszcze tyle pracy i obowiązków człowieka czeka w ciągu dnia? Nie można, taka jest prawda! ;)
Czy nie macie czasem wrażenia, że jako ludzie jesteśmy odrobinę nienormalni? Jeszcze nie tak dawno, siedziałam zamknięta w pokoju, milcząca, zadumana, załamana, wyłam w poduchę kilka nocy z rzędu. Bo coś mi w życiu nie wyszło. A teraz? Ledwo siebie poznaję, w domu jestem gościem, zmęczenie daje mi się we znaku, ale nie mam, tak naprawdę, zbyt wielu powodów do narzekań. Nie chcę stawiać się na piedestale, nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że jestem arogancka i zarozumiała, ale... gdybym mogła porozmawiać z kimś, komu sypią się plany i wydaje mu się, że już nic nie warto, chciałabym powiedzieć, że to guzik prawda! Chcieć znaczy móc. Tylko trzeba wystawić nos z dziupli, ruszyć zacne cztery litery i wykorzystywać szanse. I słuchać Jamala! On wie, co dobre! ;)

"Właśnie wstał nowy dzień,
jeszcze raz do zdobycia cały świat,
o tym wiem."

PS W głowie rodzi mi się nowy pomysł. Ktoś chętny na wyprawę do Nepalu? ;)