Co za obłęd, mętlik... Nie wiem, jak to nazwać. Nie cierpię takich dni, kiedy wszystko naraz trzeba załatwiać, och... Sto telefonów i nadal nic konkretnego z tego nie wynika. Tak, tak, o pracę i szkołę chodzi. No nic, czekam dalej i obserwuję telefon, może coś się z tego "urodzi"? Trzymajcie kciuki, bo mi już mózg pulsuje. Bez ładu i składu dziś, za to pełna sprzecznych emocji i uczuć. Kropka. Na wyjaśnienia przyjdzie czas później. A nie zastanawiając się, odpowiedzcie: Wizaż? Dietetyka? Kadry i płace? Kiełbie mi się we łbie.
Wszystko nie tak, aaaaa!
Nie zastanawiając się to moja odpowiedź brzmi "nie wiem!". Sobie nie potrafię doradzić, a co dopiero, jakbym miała się zabrać do mówienia Ci, która z tych opcji brzmi najciekawiej :D.
OdpowiedzUsuńCo do zdjęć to właśnie wrzuciłam drugą część, trzecia pewnie już w sobotę :).
Trzymam kciuki i mam nadzieję, że jutro będzie już lepiej! Pogoda się pogarsza, no to przynajmniej mózgu sobie jeszcze bardziej nie przegrzejesz ;P.
/O zlotach postram się coś więcej wkrótce napisać. Mam nadzieję, że nie zanudzi Cię ten mój blogowy świat ;) (i cieszę się, że komuś oprócz mnie też działa u mnie na blogu wszystko okej)./
OdpowiedzUsuńWez głęboki oddech... spokojnie, zrelaksuj się :*
OdpowiedzUsuńHm... a możesz jeszcze raz to napisać, ale tak bardziej po polsku? ;D
OdpowiedzUsuńwiem o czym piszesz:) te dni są straszne cały czas w biegu:)
OdpowiedzUsuńhm, a ja właśnie lubię takie dni. ;)
OdpowiedzUsuńcóż, pozostaje mieć nadzieję, że po tym ciężkim okresie nadejdzie moment oczyszczenia.:)