3 kwietnia 2013

...bo się nie opublikowało!...

 Post napisałam kilka dni temu. Magiczny przycisk "Publikuj" nie zadziałał, więc wznawiam próby. Mimo tego, że już po świętach, że już wiosna kalendarzowa, że już chcę i pragnę słonka, to za oknem biało. Pod nogami skrzypi śnieg. 

Wielkanoc 2013 świętowałam w bożonarodzeniowej atmosferze...

Znowu pochłaniam kilogramy śmieciowego jedzenia. Cera i waga cierpią, ale przyjdzie i czas na detoks. Dzień i noc w moich uszach tkwią słuchawki, trochę przygłuchłam, ale za to jakie kolorowe teksty reggae utknęły w głowie. Coś za coś, prawda? Wydałam w tym miesiącu fortunę na słodycze. To jest przerażające, jak źle wpływa robienie zakupów na głodniaka w sieciach typu Żabka, Biedronka i jakichś osiedlowych sklepikach. Ludzie złoci, toż to chyba z kilka setek mi poszło na te wszystkie batoniki, ciasteczka, chipsy. Trzeba będzie przystopować, bo się wydatki szykują. Trochę tych zdrowotnych, trochę ubraniowo - kosmetycznych, a trochę dla własnej satysfakcji (aparat fotograficzny i książka Pawlikowskiej mi się marzą...). Chciałam uruchomić projekt 365. Każdego dnia robi się jedno zdjęcie i wrzuca taką relację na bloga, stronę. Fajna sprawa. No, ale jak się nawet aparatu w komórce nie ma, to jest lipa. Aktualnie korzystam z jakiejś przedpotopowej Nokii. Grunt, że jak mi spadnie (średnio kilka razy w tygodniu), to nadal działa. Wszystko prądzi jak należy. ;) Podcięłam włosy, teraz zaczynam etap zapuszczania. Może do matury będę miała lwią grzywę na głowie? Mam fazę na soki owocowe (niby bez cukru, niby bez konserwantów, a data ważności styczeń 2014 r... Czy ja o czymś nie wiem? To jakieś magiczne pomarańcze, że rok wytrzymują?), także tego... Sokowirówka by się przydała. Może mnie wielkanocny Zając poratuje i podrzuci kilka groszy, to sobie zafunduję jakiś made in China model? Marzec ogłaszam mroźnym miesiącem marnowania pieniędzy na puste kalorie! W kwietniu będzie wielkie oszczędzanie, może parę kilo stracę, przez niewydawanie pieniędzy na pierdoły? ;)

5 komentarzy:

  1. Nie pisz mi nic o śmieciowym jedzeniu, bo mam ochotę na pizzę, a nie mogę takich rzeczy jeść. Jestem na ciągłym detoksie. Ten projekt jest fajny, ale nie miałabym jak codziennie wrzucać jedno zdjęcie. Jak to nie masz aparatu w komórce? Takie telefony teraz chyba już nie istnieją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to tygodniowe podsumowania? ;D
    Ja obrażam? Sama zaczęłaś pisząc, że jest przedpotopowy ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to chyba będę musiała się ostro wziąć za siebie... bo waga nieźle poskoczyła u mnie w górę :D święta święta i po świętach ...

    OdpowiedzUsuń
  4. A o czymś takim, to ja nie słyszałam ;D Muszę przyznać, że pomysłowe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważaj, bo mnie jeszcze zarazisz tą słodkościową fazą :P Nieskończona zima sprzyja lenistwu i ogólnemu rozmamłaniu, dlatego musimy się wzajemnie wspierać. Uważaj... Wirtulny kop na pobudzenie! :D

    OdpowiedzUsuń