Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje. Pokaż wszystkie posty

20 października 2013

Pojawiam się i znikam.

A w powietrzu tylko cisza i szelest liści...
 
Zieleń na paznokciach idealnie współgra z moją biało-czarną klawiaturą. Wczoraj widziałam piękną pełnię Księżyca. W nocy spałam jak dzidziuś. Wolny weekend. Najchętniej cały dzień leżałabym w łóżku i leniuchowała. Sobota spędzona tak jak lubię, pogaduchy, sporo śmiechu i fortuna wydana w drogerii kosmetycznej. Kupiłam tyle cudownych kremów, że teraz nie pozostaje mi nic innego jak leżeć, pachnieć i roztaczać wokół aurę piękna. „Bo jestem tego warta!” ;) Polubiłam zdjęcia z kamerki, obraz lekko zniekształcający rzeczywistość. Nie, chyba użyłam złego słowa – ukrywający niedoskonałości. Zniekształca, ale w pozytywnym znaczeniu. Dzień po dniu i życie jakoś leci. Usłyszałam ostatnio fajną prawdę, o tym, że sformułowanie: „mam za mało czasu”, tak naprawdę nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Każdy człowiek ma tyle samo czasu – każdego dnia dane jest nam skorzystać z dobroci Wszechświata i wykorzystać na swój sposób te 24 godziny, które zostało nam dane. Lubię te wszystkie teorie i rady dotyczące organizacji czasu. Zawsze wierzyłam w to, że dobre rozplanowanie dnia dużo daje. Fakt, w planowaniu nie ma miejsca na spontaniczność, ale natłok myśli, zajęć, spraw do załatwienia potrafi skutecznie przytłoczyć i wtedy nic nie cieszy jak kiedyś. Chwila na przyjemności zawsze się znajdzie, im szybciej uporamy się z zadaniami, które na nas czekają. Ja jeszcze pozwalam swojemu Wewnętrznemu Leniwcowi na odrobinę spokoju, ale chcę to zmienić. 

27 marca 2013

"Gdy zamykam oczy swe, to czuję się jak w bajce."

A ja znowu w świecie magii i marzeń. Kubek w dłoń, filmik o opalaniu natryskowym Agnieszki z USA się ładuje, nie wspominając już o najnowszych odcinkach "Glee" i "Grey's Anatomy". Tak mi ciepło, tak radośnie tylko w domu, bo za oknem wietrzysko hula. Obudzona w nocy przez kota, który usiłował wydostać się z mojego pokoju i pobuszować w okolicy lodówki, ze zdziwieniem odkryłam, że mój kalendarz ścienny zatrzymał się na lutym. Żałuję odrobinę, że nie kupiłam ślicznego kalendarza z National Geographic, ponieważ ten, który aktualnie zdobi moją ścianę przedstawia smutne sceny i tak mi później źle i niewyraźnie, że tyle zła na świecie, a ja nic z tym nie robię... Ten "straszny" dostałam od Babci, bo nie zdążyłam sama go kupić, gdy do kaplicy zawitali ojcowie - misjonarze. Wiem, że to taki kalendarz - uświadamiacz, ale i tak mi przykro, gdy czasem na niego zerkam...
Pokrzepiona lekturą "Goniąc marzenia, czyli podróż poślubna dookoła świata" Moniki i Michała Przybyszów, znowu marzę i śnię o podróżowaniu. Ta książka nie ma w sobie tyle uroku i czaru, co poprzednie podróżnicze lektury, które udało mi się przeczytać, ale zawsze to jakiś jasny promyk nadziei w mojej głowie, że skoro im się udało, to czemu ma się nie udać mnie? Ale to plany na kiedy indziej... ;)
Próby dotarcia wiosny do mojej miejscowości przebiegają na razie marnie, ale myślę, że będzie dobrze. Buszuję po sklepach w poszukiwaniu butków. Może jak kupię jakąś zakręconą parę trzewików, to Pani Wiosna w końcu łaskawie zapuka w okienko i radośnie oznajmi trelem słowików tudzież innych Wróbelków Elemelków, że już jest, że tak, jak najbardziej mogę ruszać na wiosenne wojaże rowerowe i błądzić myślami tu i tam? Słońca mi trzeba, endorfin, ciepła i zieleni! Wystarczy tego dygotania na przystankach na mrozie.
Mam ambitny plan... Taaaak, aż zacieram rączki ze szczęścia. Jak wróci moja świta przydomowa, zamierzam ogarnąć pokój. W końcu tam posprzątam, bo jak jest energia to trzeba ją spożytkować!
Może co nieco przemebluję? Jeżdżenie meblami po całej "wielgachnej" powierzchni mojego pokoju zawsze sprawia frajdę, a silne, męskie ramiona moich dwóch domowych Herkulesów powinny pomóc w tym przedsięwzięciu. Jeszcze tylko stracę 10 minut na przeglądanie portali plotkarskich i do roboty. Kto ma dostęp do czytania magazynu "Coaching", polecam jak najbardziej. Ciekawy artykuł o McDonaldzie, Danone i o tym, jak to się w ogóle zaczęło.

PS Dodać do listy - do zmywania lakieru z paznokci nadaje się zmywacz, a nie zdzieranie go zębami!

7 września 2012

Z Pronto za pan brat!

Znacie program prowadzony przez Małgorzatę Rozenek "Perfekcyjna Pani Domu"? Z reguły nie oglądam polskich podróbek zagranicznych programów, ale o dziwo ten bardzo przypadł mi do gustu. Jeden odcinek ma około czterdziestu minut, mieści się zatem w obrębie czasowym moich seriali... :)
Może zacznijmy od tego, co mnie zachwyca. Przede wszystkim to, że po obejrzeniu tych wszystkich brudnych mieszkań, domów i efektów końcowych, sama chętnie łapię za miotłę, ścierkę i poleruję, co popadnie. Ja naprawdę sprzątam! Majowa, ta, która ledwo zamiecie podłogę raz w tygodniu, bo po co więcej... Nadal jestem leniem (walczę zawzięcie, walczę!), ale odkryłam, że sprzątanie kryje w sobie drugie dno. Mój dzień porządków wyglądał tak, że ogarniałam wszystko z wierzchu, byle tylko udało się zamknąć drzwi szafy, byle tylko gdzieś coś upchnąć, żeby nikt nie widział. Tworzyłam sobie podwójną pracę, bo jak nagle czegoś musiałam poszukać, no to trzeba było całą szafę "rozbebeszyć" i zabawa trwała w najlepsze. Nie wierzę, że to mówię, ale ja naprawdę zaczynam czuć się dobrze ze ścierką w ręku! ;) Szukam mądrych rozwiązań, gdzie, co położyć, żeby było rozsądnie i funkcjonalnie. Jesteście w szoku? Ja tak! Zawsze lubiłam porządkować rzeczy w biurku, wyrzucać stare gazety, niepotrzebne przedmioty, ale i tak nie umiałam rozstać się z połową "przydasiów". A jak z tym u Was?
W programie Rozenek najbardziej spodobały mi się "Porady Perfekcyjnej Pani Domu". Żeby teraz sobie tylko nikt nie pomyślał, że siedzę w domu i namiętnie testuję każdą z nich, broń Boże! Tylko podpatruję i się dziwię, że to takie proste. Trochę jak zabawa w chemika - zmieszasz to i to, zostawisz na kilka minut i już!
Co mnie drażni w tym programie? Komentarze lektorki i nazwa. Jakoś tak nie bardzo mi podchodzi, ale nie będę się czepiać takich nieistotnych szczegółów. W ogóle tak się napaliłam na to sprzątanie, że Wujek Google mi zaproponował artykuł pt. "Jak zmusić faceta do sprzątania". Przyda się w przyszłości! O, i jeszcze takie cudo "Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki" autorstwa mojej imienniczki. Czyżby to jakiś znak...?

PS Podaruje mi ktoś Szarfę Odpowiedzialności? Jak już wszystko wysprzątam na błysk?;D