Właśnie przeczytałam sobie komentarz M. pod moim ostatnim postem i przypomniało mi się, że teraz wszędzie o pornografii słyszę. W gazecie o tym, że kobiety zaczynają uznawać to za przejaw sztuki, koleżanka skacząc po kanałach odkryła program o kulisach kręcenia porno. Czyżby pornografia stała się teraz modna?
Wiecie coś na ten temat, może jestem do tyłu z trendami 2013?;)
Wiecie coś na ten temat, może jestem do tyłu z trendami 2013?;)
Już nawet nie pamiętam, kiedy tutaj ostatnio zajrzałam. O Waszych wpisach nie wspominając... Wstyd i hańba. Zagubiłam się gdzieś pomiędzy. Gdybym na wykresie miała zaznaczyć poziom swoich pozytywnych i negatywnych uczuć, moja linia byłaby zbliżona do tej, którą mogłaby namalować kobieta w ciąży. Huśtawka nastrojów niezła, naprawdę. O przykrych rzeczach pisać nie chcę, zaśmiecać myśli głupotami tym bardziej. Czekam niecierpliwie na wyniki matury, rejestruję się na uczelnie i staram się optymistycznie nastawić do tego wszystkiego. A jeśli się nie uda? Plan B, nad którym powinnam posiedzieć i porozmyślać, jeszcze w głowie nie rozkwitł, liczę na jakieś wskazówki. Możliwości jest kilka, ale potrzebne mi do tego pieniądze i dość spora dawka odwagi. A tymczasem... dołączyłam do szczęśliwców i mogę już legalnie szusować autkiem po polskich drogach! Jednak maj to mój miesiąc na spełnianie marzeń.
Oprócz tego stałam się zagorzałą fanką piłki nożnej. Taa, też w to nie wierzę. A było to tak, że po jednym meczu nawet mi się spodobało i teraz zamiast siedzieć w domu i zajmować się czymkolwiek, jeżdżę wszędzie tam, gdzie grają. I nie zaprzeczę, jeśli zapytacie, czy czyjeś urocze spojrzenie mnie zauroczyło. ;) Standardowo nie wierzę, że cokolwiek z tego wyjdzie, ale wyobraźnia działa i chociażbym miała pozostać tylko w Krainie Marzeń i Snów, nikt mi tego nie odbierze.
Dopadło mnie jakieś choróbsko, a miałam zamiar zacząć serię z moich "sportowych" postępów. Z racji tego, że rozpoczęłam dwudziesty rok życia, a kondycyjnie czuję się jak stulatka, choć pewnie i ona miałaby więcej werwy i ochoty do biegania niż ja, postanowiłam, że to wstyd i już nawet nie po to, żeby wyglądać jak Seks-Bestia, ale dla własnego zdrowia i zmuszenia organizmu do jakiejkolwiek pracy nad sobą, zarządziłam ruch co drugi dzień (na początek). Nawet dobrze mi szło, dopóki nie przyszła Pani Grypa. Tabletki i stos chusteczek higienicznych to moja deska ratunkowa w ostatnich dniach.
Dziś wolne od pracy, więc korzystam i idę zajrzeć do Was, a potem utonąć w objęciach Morfeusza, o ile przestaną wiercić za ścianą... Lato to czas remontów w moim sąsiedztwie, aż mnie kusi, żeby też odświeżyć swoje cztery kąty.