A ja znowu w świecie magii i marzeń. Kubek w dłoń, filmik o opalaniu natryskowym Agnieszki z USA się ładuje, nie wspominając już o najnowszych odcinkach "Glee" i "Grey's Anatomy". Tak mi ciepło, tak radośnie tylko w domu, bo za oknem wietrzysko hula. Obudzona w nocy przez kota, który usiłował wydostać się z mojego pokoju i pobuszować w okolicy lodówki, ze zdziwieniem odkryłam, że mój kalendarz ścienny zatrzymał się na lutym. Żałuję odrobinę, że nie kupiłam ślicznego kalendarza z National Geographic, ponieważ ten, który aktualnie zdobi moją ścianę przedstawia smutne sceny i tak mi później źle i niewyraźnie, że tyle zła na świecie, a ja nic z tym nie robię... Ten "straszny" dostałam od Babci, bo nie zdążyłam sama go kupić, gdy do kaplicy zawitali ojcowie - misjonarze. Wiem, że to taki kalendarz - uświadamiacz, ale i tak mi przykro, gdy czasem na niego zerkam...
Pokrzepiona lekturą "Goniąc marzenia, czyli podróż poślubna dookoła świata" Moniki i Michała Przybyszów, znowu marzę i śnię o podróżowaniu. Ta książka nie ma w sobie tyle uroku i czaru, co poprzednie podróżnicze lektury, które udało mi się przeczytać, ale zawsze to jakiś jasny promyk nadziei w mojej głowie, że skoro im się udało, to czemu ma się nie udać mnie? Ale to plany na kiedy indziej... ;)
Próby dotarcia wiosny do mojej miejscowości przebiegają na razie marnie, ale myślę, że będzie dobrze. Buszuję po sklepach w poszukiwaniu butków. Może jak kupię jakąś zakręconą parę trzewików, to Pani Wiosna w końcu łaskawie zapuka w okienko i radośnie oznajmi trelem słowików tudzież innych Wróbelków Elemelków, że już jest, że tak, jak najbardziej mogę ruszać na wiosenne wojaże rowerowe i błądzić myślami tu i tam? Słońca mi trzeba, endorfin, ciepła i zieleni! Wystarczy tego dygotania na przystankach na mrozie.
Mam ambitny plan... Taaaak, aż zacieram rączki ze szczęścia. Jak wróci moja świta przydomowa, zamierzam ogarnąć pokój. W końcu tam posprzątam, bo jak jest energia to trzeba ją spożytkować!
Może co nieco przemebluję? Jeżdżenie meblami po całej "wielgachnej" powierzchni mojego pokoju zawsze sprawia frajdę, a silne, męskie ramiona moich dwóch domowych Herkulesów powinny pomóc w tym przedsięwzięciu. Jeszcze tylko stracę 10 minut na przeglądanie portali plotkarskich i do roboty. Kto ma dostęp do czytania magazynu "Coaching", polecam jak najbardziej. Ciekawy artykuł o McDonaldzie, Danone i o tym, jak to się w ogóle zaczęło.
PS Dodać do listy - do zmywania lakieru z paznokci nadaje się zmywacz, a nie zdzieranie go zębami!
Mam ambitny plan... Taaaak, aż zacieram rączki ze szczęścia. Jak wróci moja świta przydomowa, zamierzam ogarnąć pokój. W końcu tam posprzątam, bo jak jest energia to trzeba ją spożytkować!
Może co nieco przemebluję? Jeżdżenie meblami po całej "wielgachnej" powierzchni mojego pokoju zawsze sprawia frajdę, a silne, męskie ramiona moich dwóch domowych Herkulesów powinny pomóc w tym przedsięwzięciu. Jeszcze tylko stracę 10 minut na przeglądanie portali plotkarskich i do roboty. Kto ma dostęp do czytania magazynu "Coaching", polecam jak najbardziej. Ciekawy artykuł o McDonaldzie, Danone i o tym, jak to się w ogóle zaczęło.
PS Dodać do listy - do zmywania lakieru z paznokci nadaje się zmywacz, a nie zdzieranie go zębami!
To cóż takiego na tym kalendarzu jest? Ja tam wzięłam sobie taki ostatni z ostatnich (bo jak zwykle kupowałam go na ostatnią chwilę) i jest z takimi słodkimi, dzikimi zwierzaczkami. A mi się ostatnio przypomniało o tych książkach podróżniczych... dawno ich nie czytałam i ostatnio postanowiłam sobie coś wypożyczyć :) Ach... sama też muszę jakieś buty wiosenne upolować, bo na razie same zimowe posiadam... ewentualnie letnie, ale to jednak nie godzi się w tym teraz chodzić. Zębami, powiadasz? No bez przesady! ;D
OdpowiedzUsuńO ile mnie przyjmą, to tak ;D
U mnie przemeblowywania nigdy nie kończa się dobrze :d pamiętam, jak kiedyś wybiłam swoim tyłkiem szybę :)
OdpowiedzUsuńJa też czasami stosuję metodę ząbkową :D
Nie wiedziałam, że też oglądasz "Glee" :D. Ostatni odcinek był fajny... Przypomniał mi się ten klimat z pierwszego sezonu. Szkoda, że znowu jest przerwa w emisji.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę chęci na sprzątanie i przemeblowanie, ja świąteczną przerwę rozpoczynam z ambitnym planem przespania jej bez myśli o szkole. Chcę spać, spać, spać, i może ewentualnie otworzyć jakąś lżejszą książkę. Albo nie, nie książki, serial sobie włączę! Ostatnio zaczęłam "Downton Abbey", więc będzie jak znalazł ;).
Jak się skończy zmywacz to zawsze można pomalować paznokcie jakimś jaśniejszym i po paru sekundach przetrzeć - zetrą się oba :P.
Ja ostatnio nie liczę dni, godzin i lat... bo nie ma po co. Dzień podobny do poprzedniego, więc jest tak, jakbym kalendarz zgubiła.
OdpowiedzUsuńCzytaj jeszcze więcej książek podróżniczych, a na pewno znajdziesz się bliżej natury i (zbyt) długo wyczekiwanej wiosny!
Dzięki za wsparcie - serdeczne i wieloletnie już... Ściskam :***
Rozbawiło mnie to ostatnie ;)
OdpowiedzUsuńFajnie na chwilę się wyłączyć, pomarzyć, porozmyślać :)