24 kwietnia 2013

Kalejdoskop uczuć.

Nadal więcej upadków niż wzlotów u mnie. Powinnam była cieszyć się szczęściem, które miałam, a zawsze kiwałam tylko na to lekko ręką. Tak jak było, być przecież powinno, inna myśl do głowy nie przychodziła. Jednak... jedziemy cały czas do przodu. Próbuję przełączyć się na tryb: zapominam o przeszłości, żyję teraźniejszością. Staram się. Zawsze myślałam, że jestem człowiekiem czynu, akcji, a tu kiszka. Zmieniam się, jeszcze bardziej poważnieję. Straszne to, naprawdę. Szaleństwa, trochę pogody ducha mi trzeba. Jak tak dalej pójdzie, to zostanę starą, zgorzkniałą panną, której wiecznie źle i wiecznie pod górkę. Czas poszerzyć horyzonty, znaleźć inne perspektywy, alternatywy. Nie mogę liczyć ciągle na jeden plan, trzeba mieć jakieś awaryjne w zanadrzu. Realne awaryjne, a nie takie, które niby są, a których tak naprawdę nie ma. Wiecie o co chodzi? Jedyne czego mi potrzeba, to znowu uwierzyć, że chcieć znaczy móc.

Macie dla mnie jakieś złote rady odnośnie egzaminu na prawo jazdy? Nie radzę sobie ze stresem, a wypadałoby to w końcu zdać. W maju moje ostatnie podejście*, także potrzeba mi dużo siły, wsparcia i wskazówek.

Takie "rozkminy" ostatnio mi tutaj powstają, że głowa boli.
Pomimo dziwnego akcentu dzisiejszego wpisu dużo słońca i uśmiechu życzę!

*kończy mi się ważność "starej teorii" i jeśli tym razem nie zdam, to daruję sobie to całe prawko.

6 komentarzy:

  1. Kota masz, może śmiało zostać starą panną ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią przyjęłabym też rady, bo zaczynam kurs za miesiąc :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja miałam do Ciebie wcześniej napisać i jakoś tak mi się zapomniało. Po maturach będzie najlepiej. Luz i względny spokój. U mnie też już słońce wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też takie dziwne myśli teraz miewam... obie jesteśmy w zawieszeniu trochę, ale to tylko stan przejściowy, J.
    Całuję :***

    OdpowiedzUsuń
  5. No i matury już za nami... Jakie wrażenia po poprawianiu? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A to jakiś pornol jest? ;D

    OdpowiedzUsuń